Darmowa dostawa

Wiara i odpowiedzialność. Kardynał Stefan Wyszyński
Cena regularna:
39,00 zł
Promocja trwa do 30 października 2026
towar niedostępny
dodaj do przechowalni
4.375
Opis
Każdy z was zna swoje życie, patrzył nieraz w swoje serce. Może czasem wątpił o sobie całkowicie, ale tak niewiele było potrzeba, by na nowo odzyskał siły. Jakaś myśl przelotna, urywek przeczytany w gazecie, uśmiech żony, igraszka dziecka niezdającego sobie sprawy z kłopotów ojcowskich, przygodnie zasłyszana pieśń – to ciebie podnosiło. Stawałeś się innym, odmienionym człowiekiem.
Tak niewiele wystarczy człowiekowi, by się odmienił
Kardynał Stefan Wyszyński
Ludzie tacy jak kardynał Stefan Wyszyński pojawiają się raz na epokę, która na miarę swoich czasów potrzebuje kogoś, kto wyrasta absolutnie ponad przeciętność, aby poprowadzić za sobą cały naród.
To, co szczególnie na początku mnie osobiście uderza, to jego dyscyplina. Był człowiekiem nieustannej dyscypliny. To pojęcie dzisiaj mało modne. Dzisiaj idziemy wszyscy na spontan, jak masz potrzebę coś zrobić – to robisz, jak nie masz potrzeby – to nie, jak ci się chce – to zrobisz, jak ci się nie chce – to tego nie zrobisz. Cały czas szukamy strefy komfortu. Ma być dobrze. Ma być miło. Ma być przyjemnie. Dyscyplina jest czymś, co nam kompletnie nie pasuje w naszym dzisiejszym świecie. Tym niemniej to dyscyplina kształtuje naszą męskość.
Ze wstępu ks. Dominika Chmielewskiego SDB
Książka powstała we współpracy z Wydawnictwem im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego SOLI DEO
Ilość stron: 270
Pod Patronatem:
Wojownicy Maryi
Urzekająca.pl
Zobacz również książkę Kardynała: O godności kobiety
Bezpieczeństwo
Koszty dostawy
Cena nie zawiera ewentualnych kosztów płatności
Opinie o produkcie (1)
Moje kategorie
Inni kupili również
Wyszukiwarka

Wyświetlane są wszystkie opinie (pozytywne i negatywne). Nie weryfikujemy, czy pochodzą one od klientów, którzy kupili dany produkt.
Arek
To książka, która bardzo dobrze pokazuje, że wiara według kardynała Stefana Wyszyńskiego nie jest czymś prywatnym, miękkim i wygodnym. Przeciwnie, ma wpływać na całe życie człowieka: na jego decyzje, sposób traktowania innych, pracę, rodzinę, odwagę i gotowość do służby. I właśnie to w tej lekturze podobało mi się najbardziej. Wyszyński nie opowiada o chrześcijaństwie jako o zbiorze ładnych myśli, ale jako o wymagającej drodze, na której trzeba brać odpowiedzialność za siebie i za świat wokół. Nie jest to książka napisana dla naszego dzisiejszego tempa życia. Trzeba się przy niej czasem zatrzymać, wrócić do zdania, pozwolić mu trochę popracować w głowie. Mnie to akurat odpowiadało. Zamiast szybkich porad dostaję tu myślenie zakorzenione w doświadczeniu człowieka, który znał presję, samotność, konflikt z władzą i ciężar odpowiedzialności za innych. Dzięki temu jego słowa nie brzmią jak teoria. Czuję, że pisał je ktoś, kto sam musiał sprawdzać własne przekonania w sytuacjach bardzo dalekich od komfortu; Mocno trafia do mnie obecny w książce temat dyscypliny. Dzisiaj chętnie mówimy o spontaniczność, potrzebach i życiu w zgodzie ze sobą, a dużo rzadziej o pracy nad sobą. Wyszyński przypomina, że wolność bez panowania nad własnym lękiem, wygodnictwem czy egoizmem łatwo staje się tylko kolejnym usprawiedliwieniem. Człowiek, który chce służyć innym, najpierw musi nauczyć się zwyciężać samego siebie. Nie po to, żeby stać się chłodnym albo surowym, lecz żeby jego dobre zamiary nie kończyły się tam, gdzie zaczyna się zmęczenie czy niewygoda. Mi bardzo odpowiada takie postawienie sprawy, bo jest proste, ale wcale nie łatwe. W tej książce (będącej jego zbiorem głównie kazań) jest też sporo nadziei. Wyszyński dobrze rozumie, że człowiek bywa słaby, zniechęcony i potrafi zupełnie zwątpić we własne siły. A jednak czasem wystarczy drobny gest, obecność bliskiej osoby, czyjaś życzliwość albo jedna trafna myśl, żeby wewnętrznie się podnieść. Bardzo lubię ten rys jego myślenia. Nie ma tu naiwnego przekonania, że wszystko będzie łatwe, jest natomiast wiara, że człowiek może się zmienić i że nawet niewielkie dobro ma znaczenie. Całość czytałem jako zaproszenie do dojrzałości. Nie takiej sztywnej i pozbawionej radości, ale dojrzałości, która rozumie, że moje wybory nigdy nie dotyczą wyłącznie mnie. Odpowiadam za słowa, za przemilczenia, za relacje, za sposób wykonywania pracy i za to, czy obok mnie innym ludziom łatwiej jest wierzyć w dobro. Ja po tej lekturze zostałem z kilkoma pytaniami o własną konsekwencję, odwagę i gotowość do służenia bez potrzeby bycia zauważonym. I chyba właśnie dlatego uważam ją za wartościową. Nie próbuje zrobić wrażenia, tylko spokojnie domaga się odpowiedzi.